rememberme blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2008

Po każdym naszym spotkaniu nęka mnie uczucie, że nie powiedziałam wszystkiego. Że nie okazałam jak bardzo mi na nim zależy, że nie wyraziłam swoich wątpliwości, że nie patrzyłam mu w oczy wystarczająco czule, że nie przytulałam tak długo jak bym chciała, że nie głaskałam po policzku. Następne spotkanie dopiero za tydzień, więc muszę z tym wszystkim poczekać, a nie jest to łatwe. Przez cały tydzień bardzo tęsknię, ale najbardziej mi smutno zaraz po pożegnaniu z nim. Może właśnie dlatego, że kolejna okazja do powiedzenia, że jest dla mnie wszystkim będzie za te całe siedem dni. Najgorsze jest to, że na ten moment czekam tak długo, ale jak już nastąpi, to mija tak szybko, że nawet nie zauważę kiedy jest już późno wieczorem i pora iść do domu. Niestety.

Moim największym marzeniem jest zasnąć i obudzić się przy nim. Spędzić noc w jego ramionach, czuć się bezpiecznie, czuć się kochana. Bo kiedy on mnie przytula jestem najważniejszą kobietą na świecie, zarazem najszczęśliwszą też. On i jego czułość sprawia, że nie boję się ciemności ani tego co będzie jutro. Nie chodzi o seks, po prostu chcę się przytulać, patrzeć w oczy i szeptać, że kocham. Uwielbiam gdy delikatnie dotyka mojej twarzy, jak wolno przesuwa dłoń po moim policzku. W takim momencie czas się zatrzymuje, liczy się tylko ta piękna chwila.

A jak odjeżdza, wszystko wraca do tej słynnej rzeczywistości. I przez kolejne dni nie czuję się już tak jak w bajce.
Tylko przy nim.

Humorzasta suka – to o mnie. I na dodatek sama siebie tak nazwałam po tym, jak dotarło do mnie w jaki sposób traktuje najbliższe mi osoby. Fakt, bardzo mi ciężko bez mojego mężczyzny, widzimy się przecież tylko raz na tydzień. Przez to wszystko wybucham bez powodu, martwię się wszystkim czym nie powinnam, smuci mnie każde słowo wypowiedziane przez niego. I tłumaczę się, że przecież tak mi ciężko. Szlag mnie trafia gdy odpowiada, że przecież nic nie może na to poradzić. Ale ja wiem o tym doskonale! Czy nie mogą mnie smucić rzeczy, na które nic nie może poradzić? Wkurzam się, gdy ucina rozmowę bo idzie pod prysznic albo na zajęcia. Bo przecież bardzo mi ciężko bez niego- znowu. Biedna, nie może sobie poradzić. Irytuje mnie, że nie pisze do mnie milionów smsów, że nie pisze wystarczająco często, że jestem dla niego najważniejsza. Za mało dzwoni, nie docenia moich starań i sto innych bzdur. Jednym słowem: denerwuje mnie wszystko. Jestem taką małą, złośliwą dziewczynką, która zachowuje się jak pępek świata, bo uważa, że każdy powinien ubolewać nad jej cierpiętniczym losem i z tego powodu dawać jej taryfę ulgową na każego foszka. Ehh..

A tak naprawdę on niczym nie zawinił. To moja chora wyobraźnia, myślę sobie- on mnie już nie kocha. Łzy w oczach natychmiastowo, zaraz wybuchnie histeria. Kolejne paczki chipsów i kolejne tabliczki czekolady. A przecież sobota już niedługo, przecież już za te cholerne 3 dni przytuli mnie mocno i powie ” już dobrze kochanie”.

Przyznam wam rację, drodzy mężczyźni. Kobiety to dziwne stworzenia. Sama siebie zrozumieć nie mogę.

Życie na progu śmierci.
Kiedyś w szkole mieliśmy podobną debatę. Wiele osób wypowiadało się, że jeśli dowiedzieliby się, że został im jakiś określony czas życia to poszliby do kościoła, modlili się, wyspowiadali się. W gruncie rzeczy to nie jest postawa katolika. Bo czy nie przez całe życie mamy okazywać swoją miłośc do Boga, czy nie przez całe życie mamy pracować na swoje zbawienie? To bardzo wygodna sytuacja, wyspowiadać się na godzinę przed śmiercią, a wcześniej- hulaj dusza, piekła nie ma. Bardzo nie lubie takiej postawy, jest to dla mnie szczyt hipokryzji uważać się za gorliwego wierzącego i postępować w ten sposób. Przecież dlatego nie znamy daty swojej śmierci by nie przygotowywać się na nią. Bywa jednak i tak, że dowiemy się kiedy umrzemy. I co wtedy? Po szoku, rozpaczy i żalu do wszystkich postanowiłabym chyba zrobić to, na co zawsze miałam ochotę. Wpłaciłabym niebotyczną sumę na konto fundacji charytatywnej. Wcześniej bym tego nie zrobiła, bo pieniądze byłyby potrzebne do czego innego. Powiedziałabym swojej rodzinie, że ją kocham. Spędziłabym wspaniałe chwile ze swoim mężczyzną. Nie przejmowałabym się szkołą, pracą i pieniędzmi. Jedynym problemem byłoby pytanie: czy zdążę zrobić wszystko, na co mam ochotę?


  • RSS