Muszę w końcu się za to zabrać. Generalny remont szafy. Podchodziłam do tego już kilka razy, ale zawsze rezygnowałam, ten bałagan mnie po prostu przeraża :) Do tego wszystkiego dochodzi nieodparta chęć oddania się bez pamięci shopping spree. Niestety, pieniążów brak. 
Matury już za mną, teraz niecierpliwe i dłużące się czekanie na wyniki. Już chciałabym się cieszyć, że mi dobrze poszło. Próbuję zająć się przygotowaniami do egzaminów wstępnych. Czytam książki o architekturze, przeglądam zdjęcia, szukam cech charakterystycznych. Nie wyobrażam sobie, żeby to wszystko poszło na marne. Nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że mogę się nie dostać. Dostanę się, i tyle! Przyszły tydzień spędzam w Gdańsku na kursie przygotowującym, później egzaminy. P. jedzie ze mną.
A co u P.? Ostatnio mnie rzucił. Tak o, bez powodu. To nie jest normalne, zwłaszcza po zapewnieniach typu „nigdy cię nie zostawię”. Zapewnienia straciły znaczenie, ja straciłam tę pewność, że mogę na niego liczyć. Oczywiście przeszło mu, w środku nocy wyrwał mnie z łóżka i wszystko cofnął. Z moich obietnic, że tym razem nie dam sobą tak manipulować też nic nie zostało. Ale i tak zrobiłam postępy, bo nie dzwonilam do niego i nie błagałam, żeby wrócił. Pomyślałam, że skoro rzucanie mnie przychodzi mu tak łatwo, to może rzeczywiście nie jest mnie wart. Tylko czym są takie przemyślenia, jeżeli jestem tak na maksa zakochana w tym głupku? To mnie kiedyś zgubi, jestem tego pewna.