…bo tej damsko-męskiej przecież nie ma, prawda? Nie wyobrażam sobie, żeby dwoje przedstawicieli przeciwnej płci mogło tworzyć zgrany duet bez żadnych podktekstów seksualnych pojawiających się prędzej czy później. Kiedyś oburzałam się na każego, kto wypowiadał się w podobnym tonie jak ja teraz. Z prostego względu – miałam męskiego przyjaciela. I było całkiem fajnie. Ale raz, że miałam wtedy 13 lat, a dwa, że po kilku latach znajomości na jakieś dwa miesiace staliśmy się parą, a potem rozwaliliśmy i ten śmieszy związek, i całkiem wartościową przyjaźń. Wyjątkiem od tej reguły są chyba tylko przyjaźnie zawiązywane z homoseksualistami, którzy nigdy nie nie podejdą do nas od tej „seksualnej strony”.

Może się zdarzyć, że taki związek damsko-męski powstały jedynie na zasadach przyjaźni będzie miał miejsce. I co wtedy? Stałe pilnowanie się, żeby się nie zakochać? Powstrzymywanie tej całej erotycznej otoczki, która jest z resztą naturalna? Tłumaczenie, że to tylko kolega/koleżanka? Zazdrość partnera? To jest chyba zbyt problematyczne.

A co do relacji kobieta-kobieta, postanowiłam odnowić moją znajomość z M. Przeżyłśmy razem wiele wzlotów i upadków, ale z perspektywy czasu zauważam, że ona mnie dużo nauczyła. Mimo wad, które obie doskonale znałyśmy, potrafiłyśmy się dogadać i spędzać wspólnie czas. Tylko jej powiedziałam o problemach w domu, o tym, że zdradzałam swojego byłego. Umówiłyśmy się całkiem spontanicznie na kawe. I rzeczywiście! Mimo tej długiej przerwy, rozmawiałyśmy razem tak jak kiedyś. Przede wszystkim szczerze. Mogłam jej otwarcie mówić o P., ona otwarcie mówiła mi o planowaniu swojego ślubu (jest w moim wieku, przez co ta sprawa jest dość ‚skandaliczna’ w naszej małomiasteczkowej społeczności). Wyznaczyłam sobie nawet taki cel, żeby odkurzyć trochę tę naszą przyjaźń.

Dzisiaj razem odebrałyśmy wyniki z matur. Jestem więcej niż zadowolona! Matematyka rozszerzona – 76 % , angielski rozszerzony – 90% !! :) Coraz bardziej czuje się studentką.