rememberme blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2010

Dostałam się! Na pierwszej liście, na dość dobrej pozycji. Jestem zadowolona, szczęśliwa, pozytywnie nastawiona na moją przyszłość. Nie mogę się doczekać października i pierwszych zajęć. Nie mogę uwierzyć, że moje marzenie spełniło się z taką łatwością. Bez żadnych problemów, choć nie bez chwil zwątpienia. Kilka takich momentów było, ale.. Ale to już nie ważne. P. mnie straszy, że studia na tym kierunku są bardzo pracochłonne, ale mnie to nie przeraża. Jeszcze nigdy nie byłam tak nastawiona. To przez to, że osiągnęłam mój cel. I w końcu wszyscy, którzy we mnie nie wierzyli, mają za swoje!

Od przyszłego tygodnia zaczynam staż, teraz pomagam trochę w firmie rodzinnej. Mam dużo sił na wszystko, to znaczy na pracę, P., czytanie, wyjazdy, imprezy. Jedyne czego mi brak, to kilku dodatkowych godzin w ciągu doby. Bo czasu mi za mało zdecydowanie. Zwłaszcza, że ostatnio czuję ogromną potrzebę samorealizacji. Określiłam nowe cele i teraz dążę do ich realizacji. Tylko biegać przestałam. Niestety. Tutaj nie chodzi o zgubienie zbędnych kilogramów, tylko pozbycie się tej fałdki na brzuchu! Nie wiem skąd ona się tam wzięła, ale na pewno nie chcę, żeby tam została.

Kontakty z M. cały czas odnawiam. Jest teraz w ciąży i planuje ślub. Przez te rewelacje sama stałam się bardziej pro-rodzinna i coraz częściej wyobrażam sobie siebie z takim brzuszkiem :) Ale spokojnie, to dopiero po studiach. I najpierw muszę sprawdzić, czy mój P. się nada na ojca.

Z niecierpliwością wyczekuję 13 lipca. Nie chodzi tu wcale o urodziny mojego eksa, ale o publikację listy zakwalifikowanych na kierunek architektura i urbanistyka na PG. Wierzę, że będzie dobrze, po prostu potrzebuję potwierdzenia.

Razem z P. pracujemy, razem wypoczywamy w domku letniskowym jego rodziców. Pływamy łódką, kąpiemy się z psem w jeziorze, grillujemy. Dzisiaj podczas tych wszystkich jakże przyjemnych zajęć znalazłam sposób na fochy P. Pozwoliłam pójść mu samemu, w stanie ogromnego obrażenia, na mały spacer z psem. Posiedziałam z jego mamą ze smutną minką, później poszłam go szukać. Z uśmiechem powiedziałam, żeby już się na mnie nie gniewał. I poskutkowało! Bez histerii, krzyku i co najważniejsze – fałszywego przyznawania, że miał rację. Swoisty sukces :)

Planujemy małą wycieczkę. Już rok temu sobie obiecywałam, że po maturze pojadę w świat. I tak oto chcemy zwiedzić Pragę, Wiedeń, Budapeszt i spędzić kilka dni nad tak zwanym Morzem Węgierskim. Zapowiada się całkiem ekscytująca wyprawa, najpierw jednak muszę zarobić trochę pieniędzy i wymyślić trasę. To chyba ostatnia szansa na najbliższe kilka lat, kiedy będę mogła sobie pozwolić na takie szaleństwo. Później tylko praca, praca i praca.

Póki co wszystko idzie po mojej myśli. Nawet mieszkanie w Gdańsku już prawie zaklepane. Z ostateczną decyzją czekam, bo jeszcze nie jestem w stu procentach pewna. Po 13 lipca się okaże. I zacznie się to, o czym tak długo i intensywnie marzyłam.


  • RSS