Z niecierpliwością wyczekuję 13 lipca. Nie chodzi tu wcale o urodziny mojego eksa, ale o publikację listy zakwalifikowanych na kierunek architektura i urbanistyka na PG. Wierzę, że będzie dobrze, po prostu potrzebuję potwierdzenia.

Razem z P. pracujemy, razem wypoczywamy w domku letniskowym jego rodziców. Pływamy łódką, kąpiemy się z psem w jeziorze, grillujemy. Dzisiaj podczas tych wszystkich jakże przyjemnych zajęć znalazłam sposób na fochy P. Pozwoliłam pójść mu samemu, w stanie ogromnego obrażenia, na mały spacer z psem. Posiedziałam z jego mamą ze smutną minką, później poszłam go szukać. Z uśmiechem powiedziałam, żeby już się na mnie nie gniewał. I poskutkowało! Bez histerii, krzyku i co najważniejsze – fałszywego przyznawania, że miał rację. Swoisty sukces :)

Planujemy małą wycieczkę. Już rok temu sobie obiecywałam, że po maturze pojadę w świat. I tak oto chcemy zwiedzić Pragę, Wiedeń, Budapeszt i spędzić kilka dni nad tak zwanym Morzem Węgierskim. Zapowiada się całkiem ekscytująca wyprawa, najpierw jednak muszę zarobić trochę pieniędzy i wymyślić trasę. To chyba ostatnia szansa na najbliższe kilka lat, kiedy będę mogła sobie pozwolić na takie szaleństwo. Później tylko praca, praca i praca.

Póki co wszystko idzie po mojej myśli. Nawet mieszkanie w Gdańsku już prawie zaklepane. Z ostateczną decyzją czekam, bo jeszcze nie jestem w stu procentach pewna. Po 13 lipca się okaże. I zacznie się to, o czym tak długo i intensywnie marzyłam.