Dostałam się! Na pierwszej liście, na dość dobrej pozycji. Jestem zadowolona, szczęśliwa, pozytywnie nastawiona na moją przyszłość. Nie mogę się doczekać października i pierwszych zajęć. Nie mogę uwierzyć, że moje marzenie spełniło się z taką łatwością. Bez żadnych problemów, choć nie bez chwil zwątpienia. Kilka takich momentów było, ale.. Ale to już nie ważne. P. mnie straszy, że studia na tym kierunku są bardzo pracochłonne, ale mnie to nie przeraża. Jeszcze nigdy nie byłam tak nastawiona. To przez to, że osiągnęłam mój cel. I w końcu wszyscy, którzy we mnie nie wierzyli, mają za swoje!

Od przyszłego tygodnia zaczynam staż, teraz pomagam trochę w firmie rodzinnej. Mam dużo sił na wszystko, to znaczy na pracę, P., czytanie, wyjazdy, imprezy. Jedyne czego mi brak, to kilku dodatkowych godzin w ciągu doby. Bo czasu mi za mało zdecydowanie. Zwłaszcza, że ostatnio czuję ogromną potrzebę samorealizacji. Określiłam nowe cele i teraz dążę do ich realizacji. Tylko biegać przestałam. Niestety. Tutaj nie chodzi o zgubienie zbędnych kilogramów, tylko pozbycie się tej fałdki na brzuchu! Nie wiem skąd ona się tam wzięła, ale na pewno nie chcę, żeby tam została.

Kontakty z M. cały czas odnawiam. Jest teraz w ciąży i planuje ślub. Przez te rewelacje sama stałam się bardziej pro-rodzinna i coraz częściej wyobrażam sobie siebie z takim brzuszkiem :) Ale spokojnie, to dopiero po studiach. I najpierw muszę sprawdzić, czy mój P. się nada na ojca.